<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress/2.1.1" -->
<rss version="2.0" 
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/">
<channel>
	<title>Comments for Nowa Adwokatura</title>
	<link>http://www.nowaadwokatura.org</link>
	<description>Założenia do nowego Prawa o adwokaturze</description>
	<pubDate>Mon, 06 Sep 2010 13:54:58 +0000</pubDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.1.1</generator>

	<item>
		<title>Comment on Nowa by adam_f</title>
		<link>http://www.nowaadwokatura.org/?p=18#comment-462</link>
		<author>adam_f</author>
		<pubDate>Wed, 10 Oct 2007 22:10:10 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.nowaadwokatura.org/?p=18#comment-462</guid>
					<description>Widzę że zmierza to w kierunku Lekarskiego Egzaminu Państwowego (tzw. LEPu), który w zasadzie zastępuje prace magisterską i egzamin dyplomowy u lekarzy oraz jest przepustką do dalszej edukacji (specjalizacje).

Warto w tym miejscu pochylić się nad coraz śmielej podnoszonymi argumentami... za likwidacją LEPu.
Główne argumenty przeciw to:

- weryfikacja tych samych umiejętności po raz kolejny (już raz zweryfikowanych przez egzaminatorów w toku studiów)

- formuła pisemno-testowa nie oddaje w żaden sposób rzeczywistego przygotowania do zawodu. Jest jak w słynnym dowcipie: Zapytano 3 osoby w jakim czasie są w stanie nauczyć się j. chińskiego. Polaka mieszkającego od kilka lat w Chinach, profesora na katedrze lingwistyki daleko-wschodniej oraz studenta medycyny. Polak mieszkający w Chinach odpowiedział: to trudny język, jest kilka lokalnych dialektów - na to potrzeba co najmniej 5 lat. Profesor odpowiedział: są skomplikowane reguły rządzące tym jeżykiem, trudne pismo - na to potrzeba co najmniej 3 lata. Student medycyny odpowiedział: a kiedy sesja ??? Tak samo studenci medycyny przygotowują się do LEPu - stricte pod ten egzamin, tylko po to żeby "zdać, zakuć i zapomnieć". Z późniejszymi umiejętnościami zawodowymi nie ma to kompletnie nic wspólnego.

- nieoficjalnie przewija się też argument iż nie ma sensu pozostawiać 20-30% absolwentów medycyny (bo tyle nie zdaje tego egzaminu) "na lodzie" (bo taki absolwent medycyny bez LEPu może powiedzieć o sobie co najwyżej "maturzysta"). Faktem jest że zwykłemu lekarzowi pierwszego kontaktu pracującemu w małym mieście, czy nawet na wsi - specjalistyczna wiedza z zakresu transplantologii czy genetyki nie jest do niczego potrzebna !!! Można nawet zaryzykować stwierdzenie że w wielu przypadkach, może on lepiej radzić sobie w swoim zawodzie, na swoim lokalnym "podwórku" niż jeśli na jego miejsce wysłać by profesora transplantologii czy genetyki !!! Nie każdy musi od razu być "orłem" we wszystkich możliwych dziedzinach (czego wymaga LEP), a i nawet "słabszy" lekarz znajdzie swoje miejsce. Tym bardziej że już sam tok studiów medycznych na pierwszych latach skutecznie eliminuje "o wiele mniej sprawnych umysłowo".</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Widzę że zmierza to w kierunku Lekarskiego Egzaminu Państwowego (tzw. LEPu), który w zasadzie zastępuje prace magisterską i egzamin dyplomowy u lekarzy oraz jest przepustką do dalszej edukacji (specjalizacje).</p>
<p>Warto w tym miejscu pochylić się nad coraz śmielej podnoszonymi argumentami&#8230; za likwidacją LEPu.<br />
Główne argumenty przeciw to:</p>
<p>- weryfikacja tych samych umiejętności po raz kolejny (już raz zweryfikowanych przez egzaminatorów w toku studiów)</p>
<p>- formuła pisemno-testowa nie oddaje w żaden sposób rzeczywistego przygotowania do zawodu. Jest jak w słynnym dowcipie: Zapytano 3 osoby w jakim czasie są w stanie nauczyć się j. chińskiego. Polaka mieszkającego od kilka lat w Chinach, profesora na katedrze lingwistyki daleko-wschodniej oraz studenta medycyny. Polak mieszkający w Chinach odpowiedział: to trudny język, jest kilka lokalnych dialektów - na to potrzeba co najmniej 5 lat. Profesor odpowiedział: są skomplikowane reguły rządzące tym jeżykiem, trudne pismo - na to potrzeba co najmniej 3 lata. Student medycyny odpowiedział: a kiedy sesja ??? Tak samo studenci medycyny przygotowują się do LEPu - stricte pod ten egzamin, tylko po to żeby &#8220;zdać, zakuć i zapomnieć&#8221;. Z późniejszymi umiejętnościami zawodowymi nie ma to kompletnie nic wspólnego.</p>
<p>- nieoficjalnie przewija się też argument iż nie ma sensu pozostawiać 20-30% absolwentów medycyny (bo tyle nie zdaje tego egzaminu) &#8220;na lodzie&#8221; (bo taki absolwent medycyny bez LEPu może powiedzieć o sobie co najwyżej &#8220;maturzysta&#8221;). Faktem jest że zwykłemu lekarzowi pierwszego kontaktu pracującemu w małym mieście, czy nawet na wsi - specjalistyczna wiedza z zakresu transplantologii czy genetyki nie jest do niczego potrzebna !!! Można nawet zaryzykować stwierdzenie że w wielu przypadkach, może on lepiej radzić sobie w swoim zawodzie, na swoim lokalnym &#8220;podwórku&#8221; niż jeśli na jego miejsce wysłać by profesora transplantologii czy genetyki !!! Nie każdy musi od razu być &#8220;orłem&#8221; we wszystkich możliwych dziedzinach (czego wymaga LEP), a i nawet &#8220;słabszy&#8221; lekarz znajdzie swoje miejsce. Tym bardziej że już sam tok studiów medycznych na pierwszych latach skutecznie eliminuje &#8220;o wiele mniej sprawnych umysłowo&#8221;.</p>
]]></content:encoded>
				</item>
	<item>
		<title>Comment on Nowa by Michał Pałka</title>
		<link>http://www.nowaadwokatura.org/?p=18#comment-461</link>
		<author>Michał Pałka</author>
		<pubDate>Wed, 10 Oct 2007 18:14:11 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.nowaadwokatura.org/?p=18#comment-461</guid>
					<description>"Uzyskanie pełnych uprawnień do reprezentacji wymaga jednak odbycia rocznego kursu praktycznej nauki zawodu adwokata, organizowanego przez izby adwokackie juŜ po zdaniu kompetencyjnego egzaminu prawniczego."

- oczywiście na koszt kandydatów. Trzeba by ustalić sposób ustalania tego kosztu jednolity dla całego kraju. Opłata powinna uwzględniać to, że kandydat świadczy pewne usługi na rzecz Izby i wymiaru sprawiedliwości, o czym niżej.




"Uzyskanie uprawnienia do reprezentacji w sytuacji opisanej w ustępie 2 wymaga odbycia rocznego kursu praktycznej nauki zawodu adwokata."

- konieczny limit czasowy, że rozpocząć praktykę można w okresie nie dłuższym niż np. 3 lata od zdania KEP.



"sprywatyzowanie równieŜ meritum egzaminu jako usługi na rzecz państwa świadczonej przez wyłonionego w przetargu wykonawcę działającego pod nadzorem Ministerstwa."

- kiepsko to widzę. KEP - mógłby być po prostu egzaminem kończącym studia magisterskie z prawa, organizowanym przez wydziały prawa pod ścisłym nadzorem merytorycznym ministerstwa i z udziałem przedstawicieli samorządu adwokackiego. Kto obleje, otrzyma dyplom ukończenia studiów z tytułem magister, ale bez tytułu adwokat. Będzie on podstawą dopuszczenia do KEP w latach następnych. O ile się nie mylę podobny egzamin kończy studia prawnicze w RFN. Zaletą takiego modelu jest możliwość oparcia całego procesu na wysiłku instytucji akademickich i korporacyjnych z pozostawieniem państwu wyłącznie nadzoru w interesie publicznym (MS opracowuje pytania, sądy administracyjne rozpoznają skargi).




"A. Zajęcia (co najmniej 180 godzin w ciągu 12 miesięcy)"

- to oznacza 3,5 h w tygodniu


"B. Praktyka w sądzie (w sumie co najmniej 40 dni roboczych w ciągu 12 miesięcy)"
- czyli średnio 1 dzień w tygodniu (bo trzeba odliczyć jakieś wakacje, choroby, wyjazdy itp.)


Substytucja - średnio 2 razy w miesiącu.


"Praktyki w sądzie organizuje Izba. Praktyki powinny odbywać się w okresach ciągłych (co najmniej 3 dni w tygodniu, przez co najmniej 2 tygodnie). Zaliczenie: prezes sądu potwierdza ilość dni roboczych, które kursant spędził w sądzie."

- ustawa musi nałożyć na prezesów sądów obowiązek powierzania kursantom konkretnych zadań, zbieżnych z obowiązkami np. protokolantów, sekretarzy, asystentów sędziów. Jeśli miałoby skończyć się na wycieraniu korytarzy przez kursantów, to nie warto. Co najwyżej praktyka w sądach wojskowych i administracyjnych mogłaby się ograniczać do obserwacji posiedzeń. W zamian za usługi, jakie kursanci świadczyliby dla wymiaru sprawiedliwości, należałoby odpowiednio miarkować im opłatę za ten roczny kurs. Mimo że opłata należy się Izbie, a organizacją praktyk w sądzie powinien się zajmować prezes sądu, a nie Izba, to jednak 3 dni w tygodniu po 2 tygodnie - to jest poważne ograniczenie możliwości zarobkowania. Do rozważenia mogłyby być też jakieś diety wypłacane za okres praktyk z kasy danego sądu. Trzeba jeszcze pomyśleć co z tymi, którzy już podobne praktyki odbyli w ramach dotychczasowych aplikacji, np. sądowych czy prokuratorskich.



"KaŜda osoba, która spełniła powyŜsze wymagania (obecność na zajęciach, symulacja i mowa adwokacka, potwierdzenie odbycia praktyk w sądzie, substytucji), zalicza kurs i uzyskuje pełne uprawnienia adwokackie. Do wyeliminowania ewentualnych kandydatów nie spełniających zdaniem Izby wymagań do wykonywania zawodu słuŜy postępowanie dyscyplinarne na ogólnych zasadach."

- a co jeśli symulacja, mowa i substytucje wypadły fatalnie? Innymi słowy: co zrobić z kimś, kto dobrze zdał egzamin pisemny, ale okazuje się kompletnie niezdolny do wykonywania zawodu. Czy to samo w sobie jest przewinieniem dyscyplinarnym? W izbach lekarskich jest coś takiego jak postępowanie w sprawie pozbawienia prawa wykonywania zawodu z powodu braku kompetencji. Wszczyna je rzecznik dyscyplinarny. Można się na tym wzorować i wyraźnie ustalić, że brak umiejętności jest przesłanką pozbawienia zawodu, ale wtedy wypadałoby takiej procedurze poddać wszystkich adwokatów, a nie tylko tych młodych.

Życzę powodzenia całej inicjatywie i zastrzegam, że mogę popełnić jeszcze kilka takich przydługawych wpisów.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>&#8220;Uzyskanie pełnych uprawnień do reprezentacji wymaga jednak odbycia rocznego kursu praktycznej nauki zawodu adwokata, organizowanego przez izby adwokackie juŜ po zdaniu kompetencyjnego egzaminu prawniczego.&#8221;</p>
<p>- oczywiście na koszt kandydatów. Trzeba by ustalić sposób ustalania tego kosztu jednolity dla całego kraju. Opłata powinna uwzględniać to, że kandydat świadczy pewne usługi na rzecz Izby i wymiaru sprawiedliwości, o czym niżej.</p>
<p>&#8220;Uzyskanie uprawnienia do reprezentacji w sytuacji opisanej w ustępie 2 wymaga odbycia rocznego kursu praktycznej nauki zawodu adwokata.&#8221;</p>
<p>- konieczny limit czasowy, że rozpocząć praktykę można w okresie nie dłuższym niż np. 3 lata od zdania KEP.</p>
<p>&#8220;sprywatyzowanie równieŜ meritum egzaminu jako usługi na rzecz państwa świadczonej przez wyłonionego w przetargu wykonawcę działającego pod nadzorem Ministerstwa.&#8221;</p>
<p>- kiepsko to widzę. KEP - mógłby być po prostu egzaminem kończącym studia magisterskie z prawa, organizowanym przez wydziały prawa pod ścisłym nadzorem merytorycznym ministerstwa i z udziałem przedstawicieli samorządu adwokackiego. Kto obleje, otrzyma dyplom ukończenia studiów z tytułem magister, ale bez tytułu adwokat. Będzie on podstawą dopuszczenia do KEP w latach następnych. O ile się nie mylę podobny egzamin kończy studia prawnicze w RFN. Zaletą takiego modelu jest możliwość oparcia całego procesu na wysiłku instytucji akademickich i korporacyjnych z pozostawieniem państwu wyłącznie nadzoru w interesie publicznym (MS opracowuje pytania, sądy administracyjne rozpoznają skargi).</p>
<p>&#8220;A. Zajęcia (co najmniej 180 godzin w ciągu 12 miesięcy)&#8221;</p>
<p>- to oznacza 3,5 h w tygodniu</p>
<p>&#8220;B. Praktyka w sądzie (w sumie co najmniej 40 dni roboczych w ciągu 12 miesięcy)&#8221;<br />
- czyli średnio 1 dzień w tygodniu (bo trzeba odliczyć jakieś wakacje, choroby, wyjazdy itp.)</p>
<p>Substytucja - średnio 2 razy w miesiącu.</p>
<p>&#8220;Praktyki w sądzie organizuje Izba. Praktyki powinny odbywać się w okresach ciągłych (co najmniej 3 dni w tygodniu, przez co najmniej 2 tygodnie). Zaliczenie: prezes sądu potwierdza ilość dni roboczych, które kursant spędził w sądzie.&#8221;</p>
<p>- ustawa musi nałożyć na prezesów sądów obowiązek powierzania kursantom konkretnych zadań, zbieżnych z obowiązkami np. protokolantów, sekretarzy, asystentów sędziów. Jeśli miałoby skończyć się na wycieraniu korytarzy przez kursantów, to nie warto. Co najwyżej praktyka w sądach wojskowych i administracyjnych mogłaby się ograniczać do obserwacji posiedzeń. W zamian za usługi, jakie kursanci świadczyliby dla wymiaru sprawiedliwości, należałoby odpowiednio miarkować im opłatę za ten roczny kurs. Mimo że opłata należy się Izbie, a organizacją praktyk w sądzie powinien się zajmować prezes sądu, a nie Izba, to jednak 3 dni w tygodniu po 2 tygodnie - to jest poważne ograniczenie możliwości zarobkowania. Do rozważenia mogłyby być też jakieś diety wypłacane za okres praktyk z kasy danego sądu. Trzeba jeszcze pomyśleć co z tymi, którzy już podobne praktyki odbyli w ramach dotychczasowych aplikacji, np. sądowych czy prokuratorskich.</p>
<p>&#8220;KaŜda osoba, która spełniła powyŜsze wymagania (obecność na zajęciach, symulacja i mowa adwokacka, potwierdzenie odbycia praktyk w sądzie, substytucji), zalicza kurs i uzyskuje pełne uprawnienia adwokackie. Do wyeliminowania ewentualnych kandydatów nie spełniających zdaniem Izby wymagań do wykonywania zawodu słuŜy postępowanie dyscyplinarne na ogólnych zasadach.&#8221;</p>
<p>- a co jeśli symulacja, mowa i substytucje wypadły fatalnie? Innymi słowy: co zrobić z kimś, kto dobrze zdał egzamin pisemny, ale okazuje się kompletnie niezdolny do wykonywania zawodu. Czy to samo w sobie jest przewinieniem dyscyplinarnym? W izbach lekarskich jest coś takiego jak postępowanie w sprawie pozbawienia prawa wykonywania zawodu z powodu braku kompetencji. Wszczyna je rzecznik dyscyplinarny. Można się na tym wzorować i wyraźnie ustalić, że brak umiejętności jest przesłanką pozbawienia zawodu, ale wtedy wypadałoby takiej procedurze poddać wszystkich adwokatów, a nie tylko tych młodych.</p>
<p>Życzę powodzenia całej inicjatywie i zastrzegam, że mogę popełnić jeszcze kilka takich przydługawych wpisów.</p>
]]></content:encoded>
				</item>
	<item>
		<title>Comment on Nowa by Filip Wejman</title>
		<link>http://www.nowaadwokatura.org/?p=18#comment-460</link>
		<author>Filip Wejman</author>
		<pubDate>Wed, 10 Oct 2007 16:50:13 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.nowaadwokatura.org/?p=18#comment-460</guid>
					<description>A jakieś konkretne uwagi?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>A jakieś konkretne uwagi?</p>
]]></content:encoded>
				</item>
	<item>
		<title>Comment on Nowa by PR</title>
		<link>http://www.nowaadwokatura.org/?p=18#comment-459</link>
		<author>PR</author>
		<pubDate>Wed, 10 Oct 2007 16:26:45 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.nowaadwokatura.org/?p=18#comment-459</guid>
					<description>He, he, widzę, że koledzy nie przestają autopromocji. Nie ma to jak poczytać swoje nazwisko w gazetach. A metoda jest niezła. Przecież płodzić nowe wersje tego poronionego pomysły mozna co kilka miesięcy, w nieskończoność. 
Rok 2030: Fundacja Nowa Adwokautra przedstawia kolejną, poprawioną i uzupełnioną wersje projektu reformy zawodów prawniczych - po długich i rzeczowych konsultacjach tym razem postanowiono połączyć zawód adwokata z zawodem mleczarza, maszynisty i leśniczego. Lasy Państwowe wstępnie wyraziły swe zainteresowanie. Powodzenia!</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>He, he, widzę, że koledzy nie przestają autopromocji. Nie ma to jak poczytać swoje nazwisko w gazetach. A metoda jest niezła. Przecież płodzić nowe wersje tego poronionego pomysły mozna co kilka miesięcy, w nieskończoność.<br />
Rok 2030: Fundacja Nowa Adwokautra przedstawia kolejną, poprawioną i uzupełnioną wersje projektu reformy zawodów prawniczych - po długich i rzeczowych konsultacjach tym razem postanowiono połączyć zawód adwokata z zawodem mleczarza, maszynisty i leśniczego. Lasy Państwowe wstępnie wyraziły swe zainteresowanie. Powodzenia!</p>
]]></content:encoded>
				</item>
	<item>
		<title>Comment on Nowa by Nick</title>
		<link>http://www.nowaadwokatura.org/?p=1#comment-53</link>
		<author>Nick</author>
		<pubDate>Wed, 04 Apr 2007 21:41:33 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.nowaadwokatura.org/?p=1#comment-53</guid>
					<description>A zmieszajcie wszystkich z błotem. Ciemnoty jak widać w tym kraju nie brakuje. Jedna super korporacja. To dopiero będzie. Super łapówy i super znajomstwo. Za nic to nie będzie lepsze niż teraz.
Cieszą się ci, którzy myślą, że "Tak teraz ja się dostanę, będę prawnikiem i pokażę im co potrafię, a przy okazji zarobię duże pieniądze". A duże pieniądze to mit. Ciężka praca za (już teraz) niestety marne pieniądze. 
odsyłam do rozporządzenia o kosztach adwokatów i radców. Tak się zarabia jak widać np. 200 zł sąd zasądza za eksmisję, 60 zł za sprawy z ubezpieczeń społecznych itd. To ile klient zapłaci jak widzi co dostanie od przegranego?
PRACUJCIE DORADCY PRAWNI ZA 60 zł to zobaczycie jaki to chleb.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>A zmieszajcie wszystkich z błotem. Ciemnoty jak widać w tym kraju nie brakuje. Jedna super korporacja. To dopiero będzie. Super łapówy i super znajomstwo. Za nic to nie będzie lepsze niż teraz.<br />
Cieszą się ci, którzy myślą, że &#8220;Tak teraz ja się dostanę, będę prawnikiem i pokażę im co potrafię, a przy okazji zarobię duże pieniądze&#8221;. A duże pieniądze to mit. Ciężka praca za (już teraz) niestety marne pieniądze.<br />
odsyłam do rozporządzenia o kosztach adwokatów i radców. Tak się zarabia jak widać np. 200 zł sąd zasądza za eksmisję, 60 zł za sprawy z ubezpieczeń społecznych itd. To ile klient zapłaci jak widzi co dostanie od przegranego?<br />
PRACUJCIE DORADCY PRAWNI ZA 60 zł to zobaczycie jaki to chleb.</p>
]]></content:encoded>
				</item>
	<item>
		<title>Comment on Nowa by Filip Wejman</title>
		<link>http://www.nowaadwokatura.org/?p=1#comment-50</link>
		<author>Filip Wejman</author>
		<pubDate>Thu, 22 Mar 2007 02:11:22 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.nowaadwokatura.org/?p=1#comment-50</guid>
					<description>Bardzo dziękuje za wnikliwe komentarze.  Nie odpowiedziałem na kilka z nich.  Przepraszam też za dłuższą nieobecność, ale zdarzyły mi się pod rząd dwie rzeczy, których rzadko doświadczam: choroba i urlop.


Ponownie do Grzegorza

W odniesieniu do osób, które obecnie odbywają aplikację, to według mnie najlepszym wyjściem jest na tyle długie vacatio legis (np. 3 lat), żeby mogły zakończyć edukację na dotychczasowych zasadach i nie musiały z powodu nowej ustawy radykalnie zmieniać swoich życiowych planów.


Ponownie do Koriolana

Stwierdziłem wcześniej, że notariusze nie są objęci podległością służbową, co spotkało się z polemiką ze strony Koriolana.

Oto, co powiedział Sąd Najwyższy w wyroku III RN 117/99 z 11 maja 2000 (OSNAPiUS 2001, Nr 5, poz. 180): 

„Z przepisów ustawy z dnia 21 marca 1991 r. - Prawo o notariacie (Dz.U. Nr 22, poz. 91 ze zm.) wynika, że notariusze, których status prawny jest złożony, nie podlegają służbowo Ministrowi Sprawiedliwości, lecz wyłącznie nadzorowi tego Ministra sprawowanemu na podstawie i w granicach wyznaczonych przepisami Prawa o notariacie, przy czym wymaga podkreślenia , że przepis art. 42 § 1 Prawa o notariacie wyraźnie rozróżnia nadzór nad działalnością notariuszy od nadzoru nad działalnością organów samorządu notarialnego.”

To samo dotyczy nadzoru sprawowanego przez samorząd – nie ma podstawy twierdzić, że istnieje podległość służbowa.


Do Piotra Haiduka

Tak samo jak Pan uważam, że nazwy „radca” i „doradca prawny” są mylące.  Gdyby wprowadzić naszą propozycję, to problem zniknąłby, bo nazwa „radca prawny” przestałby funkcjonować.

Dlaczego tylko jedna instancja wewnątrz korporacji? Gdyby istniały dwie merytoryczne instancje wewnątrz korporacji, to sąd państwowy mógłby pojawić się dopiero w trzeciej instancji.  Wydaje mi się, że to nadmiernie przedłuża postępowanie, szczególnie jeżeli chcemy, żeby sąd państwowy nie miał tylko charakteru kasacyjnego lub ograniczał się wyłącznie do kontroli prawa.

Pytanie o historię prawniczych samorządów zawodowych jest bardzo celne.  Trzeba tylko wspomnieć w charakterze anegdoty, że w Stanach Zjednoczonych jednym z powodów powołania samorządu adwokackiego było zagwarantowanie monopolu ówcześnie działającym prawnikom i dopuszczenie do zawodu wyłącznie ich dzieci.  To było wtedy powiedziane wprost.  Dopiero amerykański Sąd Najwyższy w dwudziestym wieku krok po kroku rozmontował ten system.  Muszę powiedzieć, że to wymaga ode mnie dodatkowych studiów (które uczynię), żeby wypowiedzieć się o przyczynach i historycznych uwarunkowaniach powołania samorządu adwokackiego w Polsce.  Bardzo dziękuje za zwrócenie uwagi na to.

„Czy pozbawienie korporacji jakiegokolwiek wpływu na mechanizm przyjęcia do niej nie będzie niekonstytucyjne i nie narusza jej niezależności i dbania o należyte wykonywanie zawodu?” 

Jak rozumiem, ma Pan na myśli orzeczenie K 6-06.

Projekt oddaje organizacje egzaminu państwu, ale nie pozbawia korporacji całkowicie wpływu na egzamin (np. w skład komisji wchodzą przedstawiciele adwokatury).  

Główna nauka dla nas z kilku orzeczeń TK w tym zakresie jest taka, że najważniejszą rzecz stanowi konsekwencja i przejrzystość regulacji:  opracowanie spójnego, całościowego modelu zawodu, z którym zgadza się koncepcja egzaminu.  Głównym błędem wcześniejszych ustaw był brak konsekwencji w stosunku do własnych założeń i innych ustaw.  Staraliśmy się uniknąć tej usterki i stworzyliśmy model najprostszy, jak umieliśmy.

Trzeba też zwrócić uwagę, że wedle projektu korporacja posiada narzędzia dbania o należyte wykonywanie zawodu, w szczególności silne struktury dyscyplinarne.

Poniżej przytaczam fragment uzasadnienia K 6-06, który był dla nas przy ważny przy pracy nad projektem (ale polecam lekturę całości punktu 1, pt. „Uwagi wstępne”, który tłumaczy główną ideę orzeczenia).  W tym fragmencie Trybunał wyjaśnia, dlaczego uznał za niekonstytucyjne CAŁKOWITE odebranie samorządowi zawodowemu wpływu na egzamin. TK zwrócił uwagę na to, że dwie ważne zasady ówczesnego prawa NIE PASOWAŁY do siebie, a nie skupiał się na krytyce samych zasad.

„Zgodnie z art. 17 ust. 1 Konstytucji od decyzji ustawodawcy (tj. Sejmu i Senatu) zależy nadanie danemu zawodowi prawniczemu w drodze ustawy statusu zawodu zaufania publicznego i wykreowanie samorządu tego zawodu. Ustawodawca, po pierwsze, określił poszczególne, odrębne zawody prawnicze zaufania publicznego oraz sprecyzował zasady ich wykonywania. Po drugie, potraktował aplikacje jako stadium przygotowujące do konkretnego, wybranego zawodu prawniczego. Po trzecie, w przypadku każdego z zawodów prawniczych przewidziany egzamin ukształtowany został jako egzamin o charakterze zawodowym, sprawdzający przygotowanie i przydatność do konkretnego zawodu prawniczego. Po czwarte, ustawodawca nie sformułował, jako założenia generalnego, swobodnego „przepływu” pomiędzy poszczególnymi zawodami prawniczymi. Okoliczności te dowodzą, że ustawodawca dostrzega i zachowuje specyfikę poszczególnych zawodów prawniczych. W tej sytuacji całkowite wyłączenie samorządów zawodowych od ustalania (czy też współustalania) zasad egzaminu zawodowego pozostaje w kolizji z przyjętym modelem.”

W moim rozumieniu Trybunał stwierdził, że nie da się pogodzić odebrania samorządom wpływu na zasady egzaminu z dotychczasowym modelem zawodów prawniczych (zob. w szczególności ostatnie zdanie). 

Nasz projekt w istotny sposób zmienia wszystkie cztery wyliczone przez TK założenia modelu zawodowego, bo unifikuje zawody i znosi aplikację.  Zatem wnioskowanie, na którym opiera się rozumowanie Trybunału w K 6-06, nie musi przenieść się w sposób automatyczny na nowy model.  Więc, o ile uda się dochować postulatu wewnętrznej spójności i przejrzystości regulacji, to sądzimy, że orzecznictwo TK nie stoi na przeszkodzie wdrożeniu naszej propozycji w tym zakresie, w jakim powierza organizację egzaminu państwu przy zachowaniu pewnego wpływu samorządu.

Co do kwestii kontroli ubezpieczenia, które powinni wykupić prawnicy nie-adwokaci, wypowie się osobno Adam.


Do Psubrata

„Dziesięciolatka” nie jest napiętnowaniem, ale konsekwencją faktu, że w obecnym systemie radcy nie zajmują się obroną w karnych sprawach poza wykroczeniami.  Więc jest logiczne, że przy wkroczeniu radców do tej ważnej dziedziny można postawić pewne dodatkowe wymogi.   Nie kwestionujemy w żadnym stopniu jakości wykształcenia radców ani trudności ich egzaminu.  Po prostu proponujemy uzupełnić ten dodatkowy element kwalifikacji, którego brakowało, bo radcy się nie zajmowali obroną.


Do Krzysia

Jestem zwolennikiem dopuszczenia działalności adwokatów w spółkach kapitałowych.  Ale to jest osobista opinia, której nie konsultowałem z Adamem ani Łukaszem (współautorami).  Wydaje mi się, że przemawia za tym kilka argumentów. Przede wszystkim trzeba zauważyć, że wykonywanie zawodu w ramach takiej spółki nie zwalnia adwokata z żadnych rygorów etycznych ani dyscyplinarnych.  Spółki komandytowe, które stanowią obecnie dopuszczalną formą działalności adwokatów, są podobne do kapitałowych.   Spółki kapitałowe są ważnym narzędziem, które służy zbudowaniu siły ekonomicznej i potencjału innowacji firm prawniczych, co również jest ważne dla klientów.  Przecież lepiej korzystać z usług silnej firmy. W niektórych krajach (np. w Anglii) trwa dyskusja o dopuszczeniu tej formy działalności i są mocno reprezentowane argumenty zwolenników (w Anglii z takim poglądem wystąpił rząd).  Życzliwie o takim otwarciu wypowiada się Bank Światowy (zob. raport Banku Światowego we współpracy z NBP – Prawne bariery dochodzenia praw z umów: Polska, str. 27).

Jestem za dopuszczalnością reklamy usług prawniczych oczywiście przy zachowaniu lub ulepszeniu regulacji, które mają zapobiec reklamie wprowadzającej w błąd lub żerującej na szczególnych sytuacjach emocjonalnych (np. w szpitalu).  To też jest mój osobisty pogląd, nie konsultowany ze współautorami.

W projekcie nie zajmowaliśmy się kwestiami form wykonywania zawodu ani reklamą, dlatego że na pierwszym etapie pracy skupiliśmy się na najbardziej ogólnych ustrojowych zagadnieniach.  Poza tym należy ustalić, które z tych zagadnień nadają się do regulacji ustawowej, a której raczej powinny pozostać w wyłącznej gestii samorządu opracowującego kodeks etyczny.

Co do reprezentacji, to nasz projekt dotyczy zawodowego świadczenia pomocy prawnej, a nie sytuacji incydentalnych.  To wymaga rozważenia od strony proceduralnej, ale wydaje mi się, że nie ma powodu a priori wyłączać incydentalnej reprezentacji, szczególnie w sprawach cywilnych.  Oczywiście może powstać trudność z punktu widzenia sędziego (który ma dopuścić takiego pełnomocnika) w praktycznym rozróżnieniu, czy ma do czynienia z pełnomocnikiem incydentalnym, czy też z de facto zawodowym, który podaje się za incydentalnego, ale pozostaje poza korporacją, nadzorem dyscyplinarnym, nie ma ubezpieczenia ani zdanego egzaminu etc.  Gdyby tu były istotne trudności, to raczej byłbym zwolennikiem dotychczasowego modelu ograniczającego reprezentację, przynajmniej w poważniejszych sprawach, gdzie ryzyko klienta jest większe.


Do Michała Pałki i Psubrata

1.3. Proszę uprzejmie zwrócić uwagę na argumenty, które podałem wyżej do Psubrata.  

Dzisiaj istnieje między radcami prawnymi a adwokatami wyraźna i formalna różnica polegająca na tym, że ci pierwsi nie mogą świadczyć pomocy prawnej jako obrońcy.  Nasza koncepcja jest konsekwencją właśnie tego stanu rzeczy, ponieważ niektórzy radcy mogą nie być przygotowani do pełnienia funkcji obrońcy.  To może mieć dotkliwe konsekwencje dla klienta w poważniejszych sprawach.  Dlatego uważamy, że w pierwszym etapie należy rozszerzyć uprawnienia radców do obrony tylko na sprawy o mniejszym ciężarze gatunkowym, a poważniejsze sprawy wymagają albo dodatkowego egzaminu, albo upływu 10-letniego okresu przejściowego.  Proszę zwrócić uwagę, że uprawnienia radców zostają rozszerzone w pierwszym etapie tylko z obrony w sprawach o wykroczenie do obrony w mniej poważnych sprawach karnych.  

Myślę, że takie rozwiązanie jest najprostsze i zarazem najbardziej fair, bo nie stawia nikogo pod ścianą przez przymusową weryfikację.  Czym innym jest obowiązek podnoszenia kwalifikacji, a czym innym wprowadzenie nowego egzaminu pod rygorem utraty prawa wykonywania zawodu, co według mnie szłoby za daleko.

Myślę, że propozycja, aby uwzględnić fakt zdania przez radcę wcześniej egzaminu prokuratorskiego lub adwokackiego, jest bardzo dobra.  Trzeba tylko określić datę, po której odbył się ten egzamin, żeby nie opierać się na nadmiernie nieaktualnych egzaminach.

2.8. Lepiej jest jednak określić typy przestępstw.  Wszystkie umyślne, to chyba zbyt surowe podejście, niektóre umyślne przestępstwa chyba nie powinny powodować utraty prawa do wykonywania zawodu (np. zniewaga).

4.2. Wedlug mnie jawność jest fundamentem każdego uczciwego procesu, więc i również dyscyplinarnego.  Zarówno w interesie adwokata jak i klienta. I jest to praktycznie dużo ważniejsze niż wszelkie gwarancje materialne i proceduralne.  Oko publiczności, a w szczególności dziennikarzy najlepiej strzeże uczciwego procesu.  Dlatego uważam, że rezygnować z jawności można wyłącznie w bardzo ważnych okolicznościach (np. ze względu dobro dziecka).  Jeżeli proces jest fair (a temu właśnie służy jawność), to dobre imię zawodowca ucierpi tylko wtedy, gdy on na to zasługuje, bo jest winien.

Wydaje mi się, że sądy państwowe powinny mieć możliwość pełnej kontroli orzeczeń korporacyjnych: co do faktów, a także legalności materialnej i proceduralnej zarówno na tle prawa państwowego jak i korporacyjnego.  

To jest bardzo ciekawy argument, że sądy państwowe nie powinny stosować aktów wewnętrznych.  

Ale po pierwsze jednak sądy stosują w wielu sytuacjach akty, które nie są prawem państwowym, jeżeli tylko mają one odpowiednie delegacje w ustawach – np. statuty spółek, uchwały organów osób prawnych, a także umowy.  W tym sensie kodeks etyki wiązałby taki sąd w ten sam sposób, jak sąd cywilny jest związany umową (która przecież też nie jest ustawą ani innym państwowym źródłem).  Skoro sąd może kontrolować np. wykluczenie członka z stowarzyszenia na podstawie statutu, to nie widzę powodu, czemu nie mógłby kontrolować np. wyrzucenia adwokata z korporacji na podstawie kodeksu etyki.  

Po drugie, paradoksem byłoby stwierdzenie, że niezgodność z Konstytucją może wynikać z powierzenia rozstrzygnięcia jakiejś sprawy sądowi państwowemu (który z punktu widzenia prawa jest wyobrażeniem najwyższej kompetencji i uczciwości), podczas konstytucyjne byłoby rozstrzygnięcie sprawy przez organ quasi-sądowy (tzn. sąd dyscyplinarny, w którym zasiadają adwokaci).


Do p. Mecenasa Obary.

Ogromnie dziękuję za słowa Pana Mecenasa.  

Powyżej przytoczyłem kilka argumentów na rzecz naszej regulacji przejściowej dotyczącej radców prawnych w sprawach karnych.  Nie jest to ukłon pod niczyim adresem, a jedynie konsekwencja faktu, że radcy nie występują obecnie w poważniejszych sprawach karnych jako obrońcy.

Uważam (ale to jest tylko moje stanowisko, nie uzgodnione ze współautorami), że radcy powinni mieć uprawnienie do reprezentowania pokrzywdzonych w procesie karnym bez żadnych ograniczeń – i jest to kwestia niezależna od niniejszej reformy.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Bardzo dziękuje za wnikliwe komentarze.  Nie odpowiedziałem na kilka z nich.  Przepraszam też za dłuższą nieobecność, ale zdarzyły mi się pod rząd dwie rzeczy, których rzadko doświadczam: choroba i urlop.</p>
<p>Ponownie do Grzegorza</p>
<p>W odniesieniu do osób, które obecnie odbywają aplikację, to według mnie najlepszym wyjściem jest na tyle długie vacatio legis (np. 3 lat), żeby mogły zakończyć edukację na dotychczasowych zasadach i nie musiały z powodu nowej ustawy radykalnie zmieniać swoich życiowych planów.</p>
<p>Ponownie do Koriolana</p>
<p>Stwierdziłem wcześniej, że notariusze nie są objęci podległością służbową, co spotkało się z polemiką ze strony Koriolana.</p>
<p>Oto, co powiedział Sąd Najwyższy w wyroku III RN 117/99 z 11 maja 2000 (OSNAPiUS 2001, Nr 5, poz. 180): </p>
<p>„Z przepisów ustawy z dnia 21 marca 1991 r. - Prawo o notariacie (Dz.U. Nr 22, poz. 91 ze zm.) wynika, że notariusze, których status prawny jest złożony, nie podlegają służbowo Ministrowi Sprawiedliwości, lecz wyłącznie nadzorowi tego Ministra sprawowanemu na podstawie i w granicach wyznaczonych przepisami Prawa o notariacie, przy czym wymaga podkreślenia , że przepis art. 42 § 1 Prawa o notariacie wyraźnie rozróżnia nadzór nad działalnością notariuszy od nadzoru nad działalnością organów samorządu notarialnego.”</p>
<p>To samo dotyczy nadzoru sprawowanego przez samorząd – nie ma podstawy twierdzić, że istnieje podległość służbowa.</p>
<p>Do Piotra Haiduka</p>
<p>Tak samo jak Pan uważam, że nazwy „radca” i „doradca prawny” są mylące.  Gdyby wprowadzić naszą propozycję, to problem zniknąłby, bo nazwa „radca prawny” przestałby funkcjonować.</p>
<p>Dlaczego tylko jedna instancja wewnątrz korporacji? Gdyby istniały dwie merytoryczne instancje wewnątrz korporacji, to sąd państwowy mógłby pojawić się dopiero w trzeciej instancji.  Wydaje mi się, że to nadmiernie przedłuża postępowanie, szczególnie jeżeli chcemy, żeby sąd państwowy nie miał tylko charakteru kasacyjnego lub ograniczał się wyłącznie do kontroli prawa.</p>
<p>Pytanie o historię prawniczych samorządów zawodowych jest bardzo celne.  Trzeba tylko wspomnieć w charakterze anegdoty, że w Stanach Zjednoczonych jednym z powodów powołania samorządu adwokackiego było zagwarantowanie monopolu ówcześnie działającym prawnikom i dopuszczenie do zawodu wyłącznie ich dzieci.  To było wtedy powiedziane wprost.  Dopiero amerykański Sąd Najwyższy w dwudziestym wieku krok po kroku rozmontował ten system.  Muszę powiedzieć, że to wymaga ode mnie dodatkowych studiów (które uczynię), żeby wypowiedzieć się o przyczynach i historycznych uwarunkowaniach powołania samorządu adwokackiego w Polsce.  Bardzo dziękuje za zwrócenie uwagi na to.</p>
<p>„Czy pozbawienie korporacji jakiegokolwiek wpływu na mechanizm przyjęcia do niej nie będzie niekonstytucyjne i nie narusza jej niezależności i dbania o należyte wykonywanie zawodu?” </p>
<p>Jak rozumiem, ma Pan na myśli orzeczenie K 6-06.</p>
<p>Projekt oddaje organizacje egzaminu państwu, ale nie pozbawia korporacji całkowicie wpływu na egzamin (np. w skład komisji wchodzą przedstawiciele adwokatury).  </p>
<p>Główna nauka dla nas z kilku orzeczeń TK w tym zakresie jest taka, że najważniejszą rzecz stanowi konsekwencja i przejrzystość regulacji:  opracowanie spójnego, całościowego modelu zawodu, z którym zgadza się koncepcja egzaminu.  Głównym błędem wcześniejszych ustaw był brak konsekwencji w stosunku do własnych założeń i innych ustaw.  Staraliśmy się uniknąć tej usterki i stworzyliśmy model najprostszy, jak umieliśmy.</p>
<p>Trzeba też zwrócić uwagę, że wedle projektu korporacja posiada narzędzia dbania o należyte wykonywanie zawodu, w szczególności silne struktury dyscyplinarne.</p>
<p>Poniżej przytaczam fragment uzasadnienia K 6-06, który był dla nas przy ważny przy pracy nad projektem (ale polecam lekturę całości punktu 1, pt. „Uwagi wstępne”, który tłumaczy główną ideę orzeczenia).  W tym fragmencie Trybunał wyjaśnia, dlaczego uznał za niekonstytucyjne CAŁKOWITE odebranie samorządowi zawodowemu wpływu na egzamin. TK zwrócił uwagę na to, że dwie ważne zasady ówczesnego prawa NIE PASOWAŁY do siebie, a nie skupiał się na krytyce samych zasad.</p>
<p>„Zgodnie z art. 17 ust. 1 Konstytucji od decyzji ustawodawcy (tj. Sejmu i Senatu) zależy nadanie danemu zawodowi prawniczemu w drodze ustawy statusu zawodu zaufania publicznego i wykreowanie samorządu tego zawodu. Ustawodawca, po pierwsze, określił poszczególne, odrębne zawody prawnicze zaufania publicznego oraz sprecyzował zasady ich wykonywania. Po drugie, potraktował aplikacje jako stadium przygotowujące do konkretnego, wybranego zawodu prawniczego. Po trzecie, w przypadku każdego z zawodów prawniczych przewidziany egzamin ukształtowany został jako egzamin o charakterze zawodowym, sprawdzający przygotowanie i przydatność do konkretnego zawodu prawniczego. Po czwarte, ustawodawca nie sformułował, jako założenia generalnego, swobodnego „przepływu” pomiędzy poszczególnymi zawodami prawniczymi. Okoliczności te dowodzą, że ustawodawca dostrzega i zachowuje specyfikę poszczególnych zawodów prawniczych. W tej sytuacji całkowite wyłączenie samorządów zawodowych od ustalania (czy też współustalania) zasad egzaminu zawodowego pozostaje w kolizji z przyjętym modelem.”</p>
<p>W moim rozumieniu Trybunał stwierdził, że nie da się pogodzić odebrania samorządom wpływu na zasady egzaminu z dotychczasowym modelem zawodów prawniczych (zob. w szczególności ostatnie zdanie). </p>
<p>Nasz projekt w istotny sposób zmienia wszystkie cztery wyliczone przez TK założenia modelu zawodowego, bo unifikuje zawody i znosi aplikację.  Zatem wnioskowanie, na którym opiera się rozumowanie Trybunału w K 6-06, nie musi przenieść się w sposób automatyczny na nowy model.  Więc, o ile uda się dochować postulatu wewnętrznej spójności i przejrzystości regulacji, to sądzimy, że orzecznictwo TK nie stoi na przeszkodzie wdrożeniu naszej propozycji w tym zakresie, w jakim powierza organizację egzaminu państwu przy zachowaniu pewnego wpływu samorządu.</p>
<p>Co do kwestii kontroli ubezpieczenia, które powinni wykupić prawnicy nie-adwokaci, wypowie się osobno Adam.</p>
<p>Do Psubrata</p>
<p>„Dziesięciolatka” nie jest napiętnowaniem, ale konsekwencją faktu, że w obecnym systemie radcy nie zajmują się obroną w karnych sprawach poza wykroczeniami.  Więc jest logiczne, że przy wkroczeniu radców do tej ważnej dziedziny można postawić pewne dodatkowe wymogi.   Nie kwestionujemy w żadnym stopniu jakości wykształcenia radców ani trudności ich egzaminu.  Po prostu proponujemy uzupełnić ten dodatkowy element kwalifikacji, którego brakowało, bo radcy się nie zajmowali obroną.</p>
<p>Do Krzysia</p>
<p>Jestem zwolennikiem dopuszczenia działalności adwokatów w spółkach kapitałowych.  Ale to jest osobista opinia, której nie konsultowałem z Adamem ani Łukaszem (współautorami).  Wydaje mi się, że przemawia za tym kilka argumentów. Przede wszystkim trzeba zauważyć, że wykonywanie zawodu w ramach takiej spółki nie zwalnia adwokata z żadnych rygorów etycznych ani dyscyplinarnych.  Spółki komandytowe, które stanowią obecnie dopuszczalną formą działalności adwokatów, są podobne do kapitałowych.   Spółki kapitałowe są ważnym narzędziem, które służy zbudowaniu siły ekonomicznej i potencjału innowacji firm prawniczych, co również jest ważne dla klientów.  Przecież lepiej korzystać z usług silnej firmy. W niektórych krajach (np. w Anglii) trwa dyskusja o dopuszczeniu tej formy działalności i są mocno reprezentowane argumenty zwolenników (w Anglii z takim poglądem wystąpił rząd).  Życzliwie o takim otwarciu wypowiada się Bank Światowy (zob. raport Banku Światowego we współpracy z NBP – Prawne bariery dochodzenia praw z umów: Polska, str. 27).</p>
<p>Jestem za dopuszczalnością reklamy usług prawniczych oczywiście przy zachowaniu lub ulepszeniu regulacji, które mają zapobiec reklamie wprowadzającej w błąd lub żerującej na szczególnych sytuacjach emocjonalnych (np. w szpitalu).  To też jest mój osobisty pogląd, nie konsultowany ze współautorami.</p>
<p>W projekcie nie zajmowaliśmy się kwestiami form wykonywania zawodu ani reklamą, dlatego że na pierwszym etapie pracy skupiliśmy się na najbardziej ogólnych ustrojowych zagadnieniach.  Poza tym należy ustalić, które z tych zagadnień nadają się do regulacji ustawowej, a której raczej powinny pozostać w wyłącznej gestii samorządu opracowującego kodeks etyczny.</p>
<p>Co do reprezentacji, to nasz projekt dotyczy zawodowego świadczenia pomocy prawnej, a nie sytuacji incydentalnych.  To wymaga rozważenia od strony proceduralnej, ale wydaje mi się, że nie ma powodu a priori wyłączać incydentalnej reprezentacji, szczególnie w sprawach cywilnych.  Oczywiście może powstać trudność z punktu widzenia sędziego (który ma dopuścić takiego pełnomocnika) w praktycznym rozróżnieniu, czy ma do czynienia z pełnomocnikiem incydentalnym, czy też z de facto zawodowym, który podaje się za incydentalnego, ale pozostaje poza korporacją, nadzorem dyscyplinarnym, nie ma ubezpieczenia ani zdanego egzaminu etc.  Gdyby tu były istotne trudności, to raczej byłbym zwolennikiem dotychczasowego modelu ograniczającego reprezentację, przynajmniej w poważniejszych sprawach, gdzie ryzyko klienta jest większe.</p>
<p>Do Michała Pałki i Psubrata</p>
<p>1.3. Proszę uprzejmie zwrócić uwagę na argumenty, które podałem wyżej do Psubrata.  </p>
<p>Dzisiaj istnieje między radcami prawnymi a adwokatami wyraźna i formalna różnica polegająca na tym, że ci pierwsi nie mogą świadczyć pomocy prawnej jako obrońcy.  Nasza koncepcja jest konsekwencją właśnie tego stanu rzeczy, ponieważ niektórzy radcy mogą nie być przygotowani do pełnienia funkcji obrońcy.  To może mieć dotkliwe konsekwencje dla klienta w poważniejszych sprawach.  Dlatego uważamy, że w pierwszym etapie należy rozszerzyć uprawnienia radców do obrony tylko na sprawy o mniejszym ciężarze gatunkowym, a poważniejsze sprawy wymagają albo dodatkowego egzaminu, albo upływu 10-letniego okresu przejściowego.  Proszę zwrócić uwagę, że uprawnienia radców zostają rozszerzone w pierwszym etapie tylko z obrony w sprawach o wykroczenie do obrony w mniej poważnych sprawach karnych.  </p>
<p>Myślę, że takie rozwiązanie jest najprostsze i zarazem najbardziej fair, bo nie stawia nikogo pod ścianą przez przymusową weryfikację.  Czym innym jest obowiązek podnoszenia kwalifikacji, a czym innym wprowadzenie nowego egzaminu pod rygorem utraty prawa wykonywania zawodu, co według mnie szłoby za daleko.</p>
<p>Myślę, że propozycja, aby uwzględnić fakt zdania przez radcę wcześniej egzaminu prokuratorskiego lub adwokackiego, jest bardzo dobra.  Trzeba tylko określić datę, po której odbył się ten egzamin, żeby nie opierać się na nadmiernie nieaktualnych egzaminach.</p>
<p>2.8. Lepiej jest jednak określić typy przestępstw.  Wszystkie umyślne, to chyba zbyt surowe podejście, niektóre umyślne przestępstwa chyba nie powinny powodować utraty prawa do wykonywania zawodu (np. zniewaga).</p>
<p>4.2. Wedlug mnie jawność jest fundamentem każdego uczciwego procesu, więc i również dyscyplinarnego.  Zarówno w interesie adwokata jak i klienta. I jest to praktycznie dużo ważniejsze niż wszelkie gwarancje materialne i proceduralne.  Oko publiczności, a w szczególności dziennikarzy najlepiej strzeże uczciwego procesu.  Dlatego uważam, że rezygnować z jawności można wyłącznie w bardzo ważnych okolicznościach (np. ze względu dobro dziecka).  Jeżeli proces jest fair (a temu właśnie służy jawność), to dobre imię zawodowca ucierpi tylko wtedy, gdy on na to zasługuje, bo jest winien.</p>
<p>Wydaje mi się, że sądy państwowe powinny mieć możliwość pełnej kontroli orzeczeń korporacyjnych: co do faktów, a także legalności materialnej i proceduralnej zarówno na tle prawa państwowego jak i korporacyjnego.  </p>
<p>To jest bardzo ciekawy argument, że sądy państwowe nie powinny stosować aktów wewnętrznych.  </p>
<p>Ale po pierwsze jednak sądy stosują w wielu sytuacjach akty, które nie są prawem państwowym, jeżeli tylko mają one odpowiednie delegacje w ustawach – np. statuty spółek, uchwały organów osób prawnych, a także umowy.  W tym sensie kodeks etyki wiązałby taki sąd w ten sam sposób, jak sąd cywilny jest związany umową (która przecież też nie jest ustawą ani innym państwowym źródłem).  Skoro sąd może kontrolować np. wykluczenie członka z stowarzyszenia na podstawie statutu, to nie widzę powodu, czemu nie mógłby kontrolować np. wyrzucenia adwokata z korporacji na podstawie kodeksu etyki.  </p>
<p>Po drugie, paradoksem byłoby stwierdzenie, że niezgodność z Konstytucją może wynikać z powierzenia rozstrzygnięcia jakiejś sprawy sądowi państwowemu (który z punktu widzenia prawa jest wyobrażeniem najwyższej kompetencji i uczciwości), podczas konstytucyjne byłoby rozstrzygnięcie sprawy przez organ quasi-sądowy (tzn. sąd dyscyplinarny, w którym zasiadają adwokaci).</p>
<p>Do p. Mecenasa Obary.</p>
<p>Ogromnie dziękuję za słowa Pana Mecenasa.  </p>
<p>Powyżej przytoczyłem kilka argumentów na rzecz naszej regulacji przejściowej dotyczącej radców prawnych w sprawach karnych.  Nie jest to ukłon pod niczyim adresem, a jedynie konsekwencja faktu, że radcy nie występują obecnie w poważniejszych sprawach karnych jako obrońcy.</p>
<p>Uważam (ale to jest tylko moje stanowisko, nie uzgodnione ze współautorami), że radcy powinni mieć uprawnienie do reprezentowania pokrzywdzonych w procesie karnym bez żadnych ograniczeń – i jest to kwestia niezależna od niniejszej reformy.</p>
]]></content:encoded>
				</item>
	<item>
		<title>Comment on Nowa by Lech Obara</title>
		<link>http://www.nowaadwokatura.org/?p=1#comment-49</link>
		<author>Lech Obara</author>
		<pubDate>Sun, 18 Mar 2007 19:38:19 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.nowaadwokatura.org/?p=1#comment-49</guid>
					<description>Powtarzając za Hansem Jurgenem Hellwigiem, byłym Prezesem Rady Adwokatów i Stowarzyszeń Prawniczych Europy (CCBE) - patrz wydanie specjalne Radcy Prawnego 2007, str. 10, "Przyszłość zawodu prawniczego nie jest czymś co rozpocznie się dopiero jutro. Przyszłość już się rozpoczęła..." właśnie przez projekt Nowa Adwokatura.

Projekt jest tym przysłowiowym kijem włożonym w korporacyjne mrowiska. I mamy już efekt. KRRP z dn. 3 marca 2007r. podjęła stosowną uchwałę za połączeniem się z korporacją adwokacką. A co na to adwokatura? Boję się, iż miną miesiące nim dojrzeje do zmian.

A co do projektu...

Jest to ucieczka do przodu przed tym co nieuchronne. Lepiej żeby korporacje same decydowały o swoim przyszłym losie, w przeciwnym bowiem wypadku zrobi to za nich ustawodawca. 

Będę jednak szczery, nie podoba mi się zapis regulacji przejściowej - to zapewne ukłon pod wiadomym adresem, który ma złagodzić ból przemian. Ograniczenia uprawnienia "dawnych radców prawnych" w sprawach karnych, te obowiązki informacyjne, to jak stygmatyzacja... To nawet dzisiaj wejście radcy czy sędziego cywilnego do adwokatury ograniczony jest jedynie do upokarzającej rozmowy, jeśli ma oczywiście trzy lata stażu. Warto też zbadać umiejętności adwokatów w skomplikowanych procesach cywilnych i gospodarczych.

Rozumiem, że sprawy karne to tylko występowanie w charakterze obrońcy.  Natomiast to, że radca prawny jest pełnomocnikiem pokrzywdzonego, oskarżyciela posiłkowego i prywatnego oraz powoda cywilnego, w tym będącego osobą fizyczną, i to bez dodatkowych ograniczeń do roszczeń majątkowych, to już chyba przez autorów zostało ostatecznie przesądzona? Projekt bowiem milczy na ten temat.
Jeśli tak, to chciałem zwrócić uwagę na to, że trwają prace nad nowelizacją KPK. Tam w proponowanym brzmieniu art. 88 k.p.k. (dotyczącego pełnomocnika pokrzywdzonego) szykuje się tylko kosmetyczna zmiana. A przecież wiemy jak w praktyce wygląda ta pomoc prawna dla ofiar przestępstw, jak rzadko korzysta się z art. 315-321 k.p.k., jak często umarza się sprawy karne, gdy dotyczą osób o "silnych" wpływami czy pieniędzmi.

Przed miesiącem prawnicy udzielający pomocy poszkodowanym przez wielkie sieci handlowe (patrz Stowarzyszenie "Biedronka") powołali Stowarzyszenie Pomocy Prawnej STOP WYZYSKOWI. Na pierwszy ogień wzięliśmy właśnie sprawę zmian w części dotyczących pełnomocnika pokrzywdzonych. Lobbujemy wśród posłów Warmii i Mazur, by "silną" grupą zwrócili uwagę Ministra Sprawiedliwości co się przygotowuje w jego komisji kodyfikacyjnej. Jego zasadniczym celem jest nadanie art. 88 para. 2 k.p.k. następującego brzmienia: "Pełnomocnikiem pokrzywdzonego może być radca prawny".</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Powtarzając za Hansem Jurgenem Hellwigiem, byłym Prezesem Rady Adwokatów i Stowarzyszeń Prawniczych Europy (CCBE) - patrz wydanie specjalne Radcy Prawnego 2007, str. 10, &#8220;Przyszłość zawodu prawniczego nie jest czymś co rozpocznie się dopiero jutro. Przyszłość już się rozpoczęła&#8230;&#8221; właśnie przez projekt Nowa Adwokatura.</p>
<p>Projekt jest tym przysłowiowym kijem włożonym w korporacyjne mrowiska. I mamy już efekt. KRRP z dn. 3 marca 2007r. podjęła stosowną uchwałę za połączeniem się z korporacją adwokacką. A co na to adwokatura? Boję się, iż miną miesiące nim dojrzeje do zmian.</p>
<p>A co do projektu&#8230;</p>
<p>Jest to ucieczka do przodu przed tym co nieuchronne. Lepiej żeby korporacje same decydowały o swoim przyszłym losie, w przeciwnym bowiem wypadku zrobi to za nich ustawodawca. </p>
<p>Będę jednak szczery, nie podoba mi się zapis regulacji przejściowej - to zapewne ukłon pod wiadomym adresem, który ma złagodzić ból przemian. Ograniczenia uprawnienia &#8220;dawnych radców prawnych&#8221; w sprawach karnych, te obowiązki informacyjne, to jak stygmatyzacja&#8230; To nawet dzisiaj wejście radcy czy sędziego cywilnego do adwokatury ograniczony jest jedynie do upokarzającej rozmowy, jeśli ma oczywiście trzy lata stażu. Warto też zbadać umiejętności adwokatów w skomplikowanych procesach cywilnych i gospodarczych.</p>
<p>Rozumiem, że sprawy karne to tylko występowanie w charakterze obrońcy.  Natomiast to, że radca prawny jest pełnomocnikiem pokrzywdzonego, oskarżyciela posiłkowego i prywatnego oraz powoda cywilnego, w tym będącego osobą fizyczną, i to bez dodatkowych ograniczeń do roszczeń majątkowych, to już chyba przez autorów zostało ostatecznie przesądzona? Projekt bowiem milczy na ten temat.<br />
Jeśli tak, to chciałem zwrócić uwagę na to, że trwają prace nad nowelizacją KPK. Tam w proponowanym brzmieniu art. 88 k.p.k. (dotyczącego pełnomocnika pokrzywdzonego) szykuje się tylko kosmetyczna zmiana. A przecież wiemy jak w praktyce wygląda ta pomoc prawna dla ofiar przestępstw, jak rzadko korzysta się z art. 315-321 k.p.k., jak często umarza się sprawy karne, gdy dotyczą osób o &#8220;silnych&#8221; wpływami czy pieniędzmi.</p>
<p>Przed miesiącem prawnicy udzielający pomocy poszkodowanym przez wielkie sieci handlowe (patrz Stowarzyszenie &#8220;Biedronka&#8221;) powołali Stowarzyszenie Pomocy Prawnej STOP WYZYSKOWI. Na pierwszy ogień wzięliśmy właśnie sprawę zmian w części dotyczących pełnomocnika pokrzywdzonych. Lobbujemy wśród posłów Warmii i Mazur, by &#8220;silną&#8221; grupą zwrócili uwagę Ministra Sprawiedliwości co się przygotowuje w jego komisji kodyfikacyjnej. Jego zasadniczym celem jest nadanie art. 88 para. 2 k.p.k. następującego brzmienia: &#8220;Pełnomocnikiem pokrzywdzonego może być radca prawny&#8221;.</p>
]]></content:encoded>
				</item>
	<item>
		<title>Comment on Nowa by Michał Pałka</title>
		<link>http://www.nowaadwokatura.org/?p=1#comment-48</link>
		<author>Michał Pałka</author>
		<pubDate>Thu, 15 Mar 2007 18:47:32 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.nowaadwokatura.org/?p=1#comment-48</guid>
					<description>Może rzeczywiście nieco przesadziłem. Zresztą, z dwojga złego - lepiej nikogo nie zrażać do nowego prawa. Przyjmuję krytykę. W takim razie jestem przeciwko różnicowaniu uprawnień zawodowych w przyszłej palestrze i za rezygnacją z jakichkolwiek okresów przejściowych w tej materii.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Może rzeczywiście nieco przesadziłem. Zresztą, z dwojga złego - lepiej nikogo nie zrażać do nowego prawa. Przyjmuję krytykę. W takim razie jestem przeciwko różnicowaniu uprawnień zawodowych w przyszłej palestrze i za rezygnacją z jakichkolwiek okresów przejściowych w tej materii.</p>
]]></content:encoded>
				</item>
	<item>
		<title>Comment on Prace by Filip Wejman</title>
		<link>http://www.nowaadwokatura.org/?p=16#comment-47</link>
		<author>Filip Wejman</author>
		<pubDate>Thu, 15 Mar 2007 09:28:59 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.nowaadwokatura.org/?p=16#comment-47</guid>
					<description>Zapraszamy do dyskusji.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Zapraszamy do dyskusji.</p>
]]></content:encoded>
				</item>
	<item>
		<title>Comment on Prace nad objęciem proponowaną reformą drogi dochodzenia do zawodu prokuratora i sędziego by Nowa Adwokatura &#187; Blog Archive &#187; Prace nad objęciem proponowaną reformą drogi dochodzenia do zawodu prokuratora i sędziego</title>
		<link>http://www.nowaadwokatura.org/?page_id=17#comment-46</link>
		<author>Nowa Adwokatura &#187; Blog Archive &#187; Prace nad objęciem proponowaną reformą drogi dochodzenia do zawodu prokuratora i sędziego</author>
		<pubDate>Thu, 15 Mar 2007 09:27:44 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.nowaadwokatura.org/?page_id=17#comment-46</guid>
					<description>[...] W związku z tym obecnie prowadzimy prace nad sformułowaniem dodatkowych założeń. Można będzie je traktować jako dopełnienie wcześniejszego projektu. Można także będzie poprzestać na założeniach dotychczasowych, decydując się na nierozszerzanie projektowanych zmian na kolejne zawody, i poprzestanie na regulacji zawodów polegających na świadczeniu usług prawnych i dokonywaniu czynności notarialnych. Przeczytaj wiecej. [...]</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>[&#8230;] W związku z tym obecnie prowadzimy prace nad sformułowaniem dodatkowych założeń. Można będzie je traktować jako dopełnienie wcześniejszego projektu. Można także będzie poprzestać na założeniach dotychczasowych, decydując się na nierozszerzanie projektowanych zmian na kolejne zawody, i poprzestanie na regulacji zawodów polegających na świadczeniu usług prawnych i dokonywaniu czynności notarialnych. Przeczytaj wiecej. [&#8230;]</p>
]]></content:encoded>
				</item>
</channel>
</rss>
